Jesteśmy parą gejowską, całkiem normalnymi ludźmi, prowadzącymi zwyczajne życie. Opisujemy tu nasze codzienne zmagania, po pierwsze dla samych siebie, a po drugie - być może przekonamy co niektórych, że gej jest też normalnym człowiekiem. Irytuje nas bowiem obraz polskiego geja, zachowującego się zniewieściale, a przez to chętnie pokazywanego w mediach. Nie wszyscy tacy jesteśmy!!! ZAPRASZAMY DO LEKTURY
Misio: Powroty?
A że dziś dzień lenia, to w końcu postanowiłem coś tu skrobnąć... Takiej przerwy w pisaniu to jeszcze nigdy nie było! Ale powodów jest kilka, a najważniejsze to: brak czasu, inne ważniejsze sprawy, brak weny, świadomość zanudzania odbiorców prozą życia zblazowanych ciotek:)
U nas w sumie po staremu - ja spełniam się zawodowe, Tiger spełnia się w związku, bo w pracy już niestety nie. Stąd ma cel na 2012, by pracę zmienić, a ja by rozwinąć nasz biznes i zadbać w końcu o swe zdrowie! Tak tak, bo Nowy Rok przywitałem w rozsypce. Zatoki powtórnie mnie zaatakowały, żrę antybiotyki i mimo to poprawa znikoma. Ponadto postanowiłem zadbać o prawidłową dietę. Po skończeniu kuracji antybiotykowej, kompleksowe badania przede mną (skierowanie już mam, a to połowa sukcesu!), a potem wizyta u dietetyka. Ponadto - jeśli finanse na to pozwolą, pozbywam się w tym roku (mam nadzieję, że raz na zawsze!) okularów!
Nie wiem, czy będę się tu produkował, czas pokaże... Poza tym już i tak chyba nikt tu nie zagląda? Życzymy mimo to wszystkim odwiedzającym udanego 2012 roku!!!
skomentuj (3)
Misio: Ufff... spora przerwa w blogowaniu
No tak długiej to jeszcze nie było tu przerwy. Powody są dwa: znudziło mi się trochę blogowanie (bo jakoś życie pokazuje, że lepiej pewne rzeczy pozostawiać dla siebie, a tej papki takiej i tak nikt nie czyta), a dwa to brak czasu. Co u nas? - po staremu.
Wakacyjny czas poświęciliśmy na uruchomienie oficjalne firmy. Jest już cała identyfikacja, strona www, pierwsze akcje i pierwsi klienci:) Oby tak dalej... I to pochłania nas teraz sporo. Z pracy powracamy do pracy:)
Zbyt wiele się podziało i szczerze mówiąc, to nawet nie wiem, od czego zacząć. Stąd wpis ten po dłuższej przerwie zakończę:) Mamy nadzieję, że u Was wszystko ok?
damms 2011-09-18 20:35:50
skomentuj (0)
Misio: Najcudniejsze wakacje to były!
Powróciliśmy z naszych wakacji. Pełni niezpomnianych wrażeń, obfitujące w nowe znajomości i przyjaźnie. Maroko jest cudowne! Na pewno powrócimy tam jeszcze, być może jeszcze w tym roku. Piękne widoko, przyjaźni mieszkańcy, mnóstwo kolorów, zapachów - to właśnie Maroko. Takie sobie je wyobrażaliśmy i takie je poznaliśmy. Polecamy! A gdyby ktoś miał ochotę, to kontaktować się mailowo - mamy namiar na przewodnika, który zapewni niezapomniany pobyt, a dla odważniejszych także niestandardowy (nie znaczy, że jakiś dziki! tylko nie odkryty jeszcze masowo przez turystów i za przyzwoite pieniądze).
Teraz czas powrócić do rzeczywistości... Powrót do pracy był u mnie nadzwyczaj spokojny, jeszcze tak nie miałem :)
damms 2011-06-15 23:40:11
skomentuj (0)
Misio: Mon amour va au estheticien
Nadejszła wiekopomna chwiła! Tigerek idzie za 2 godzinki do kosmetyczki! Po raz pierwszy w życiu! Obiecał, a ja go umówiłem przed chwilę:) Da radę! I ćwiczymy le francais przed wyjazdem? Trzeba by zacząć... Za tydzień o tej porze będziemy jeść marokańskie śniadanie, oddychając głęboko poranną bryzą oceanu. A potem wybierzemy się na plażę i będziemy odpoczywać w słoneczku cały dzień, by wieczorem rozpocząć clubbing:) Już nie mogę się doczekać!!! Ale zanim wyjazd, to jeszcze kilka spraw trzeba ogarnąć. Na spokojnie, bez szaleństwa...
damms 2011-05-21 09:07:22
skomentuj (0)
Misio: 8 lat pożycia i współżycia
Oj mocno zaniedbuję blogowanie, mocno... A powody proste - nie mam już takiego fanu z tego i brak czasu. Z tygodniowym prawie opóźnieniem piszę więc o naszej 8. rocznicy pożycia i współżycia:) Jak ten czas leci! Wydaje nam się, że to wszystko zaczęło się zaledwie 2-3 lata temu, a to już 8 lat!
Skarbie, dziękuję Ci za te wszystkie chwile - te dobre i te złe, te pełne miłości i zupełnie puste, te radosne i te smutne. Dziękuję, że jesteś i że wciąż mogę bez zawahania powiedzieć, że Cię kocham, że Ci ufam, że mogę zawsze na Ciebie liczyć. Dziękuję Ci za Twoją cierpliwość i znoszenie moich humorków:) Ale sam wiesz, że bez tego byłoby nudno troszkę:) Kocham Cię i będę kochał - więc nie zadawaj mi o to pytań:)
Tyle słodkości. A poza tym to u nas jak zwykle - dużo pracy i szczęśliwi jak możemy w weekend odpocząć. Zeszły tydzień był lekkim koszmarem dla mnie. Postanowiłem, że majówki nie świętuję i do pracy poszedłem. Za to miałem przymusowy urlop po majówce, bo cytryna odmówiła posłuszeństwa. Nie jestem na nią zły, bo po 4 latach ma prawo już się domagać pewnych zabiegów. Ale wkurwili mnie ostro w serwisie, pojechałem do innego. A do pierwszego wróciłem w piątek rano, by pokazać, że nie jestem frajerem. Pół na pół wyszedł mi ten pokaz. I w ogóle piątek upłynął mi bojowo. W pracy musiałem poustawiać podwykonawcę jednego, z którym w sumie się użeram trochę przez weekend i od poniedziałku znów go wezmę w obroty. Ale cóż, bywa... Damy radę, bo za 3 tyg. o tej porze po cudownej romantycznej kolacji, będziemy razem z Tigerkiem siedzieć na plaży w Agadirze i popijając winko będziemy się dzielić wrażenia pierwszego dnia w Maroko!
damms 2011-05-07 23:17:35
skomentuj (0)
Misio: Odliczamy i czekamy
Już za półtora miesiąca urlopik! Zakupiłem i przeczytałem już przewodnik, co by wiedzieć, gdzie jedziemy i czego się spodziewać. Euroki już zakupione, nawet z zapasem. Tiger stwierdził, że wszystkie wycieczki, jakie mi się marzą, zaliczymy. Tylko, że fizycznie to raczej niewykonalne... Ale dobrze, że tak to planuje. Może akurat wystarczy 2 tygodnie na ekspresowe zwiedzanie?
A w pracy jak zwykle zapierdol na maxa:) Dziś wziąłem urlopik na pół dnia, bo stwierdziłem, że wena mnie opuściła na dobre i z przemęczenia nie mogę się skupić na robocie. Ona leży, a ja ją powoli obrabiam, jak krew z nosa to idzie. Aż sam na siebie jestem wkurwiony, bo terminy gonią się wzajemnie! Pół dnia urlopu wyglądąło tak, że na spokojnie odwiedziłem nową księgową, przygotowałem obiad, wypiłem kawę, po czym otworzyłem laptopa i przez godzinę maile obrabiałem. Pracoholizm to już?
U nas w sensie związku po staremu, Stare cioty, żyjące jak stare dobre małżeństwo... niczym Basia i Lucek z mMiłości:) Ja Basia, Tiger - Lucek:) buahaha Masakra jakaś. Ale dobrze nam tak razem ze sobą. Tyle, że nic ciekawego się nie dzieje, co by można było tu opisać. A nawet jak się dzieje, to mi się już nie chce pisać. Chyba się już przejadłem tym blogowaniem, co widac po częstotliwości wpisów. Może czas to skończyć? Ale pozostaje sentyment...